Tydzień zleciał mi szybko. Nie wchodziłem w większe interakcje z panem mam-seksowny-tyłek-ale-na-sto-procent-nie-jestem-gejem. Co prawda, przyłapywałem go na gapieniu się na mnie w ten pogardliwy i zawistny sposób, ale nic więcej. Raz nawet na niego wpadłem, stwierdzając z przyjemnością w duchu, że ma całkiem niezłe wyposażenie. Stałem w różowym fartuchu mojej matki nad piekarnikiem i czekałem na ciastka. Nie wiedząc, czy preferencje co do słodyczy nie zmieniły im się od wakacji, zrobiłem czekoladowe babeczki. Stwierdziłem, że to najbezpieczniejsze rozwiązanie. Mój młodszy o rok brat wychodził właśnie na zajęcia taneczne, więc pomachałem mu ręką i powiedziałem, że klucze będzie miał pod wycieraczką, bo ja wychodzę. Młodszy kiwnął tylko głową dając mi do zrozumienia, iż przyjął to wiadomości. Chwilę później usłyszałem charakterystyczny trzask i śmiechy z korytarza. Westchnąłem ciężko i wyjąłem swoje wypieki z piekarnika. Jedną czwartą położyłem na blacie, aby rodzeństwo i rodzice nie narzekali, że nie zostawiłem im swoich specjałów. Jako, że chciałem wyglądać jak człowiek, a znając Laya na imprezie będzie dużo więcej ludzi, niż nasza piątka, to wyciągnąłem z szafy swoje ukochane, granatowe rurki. Opinały mi tyłek, ale no cóż. Na dnie zauważyłem swój biały V-neck z napisem “ Good Bad Boy “, więc chwyciłem go, przy okazji wyjmując swój brązowy pasek. Kiedyś na urodziny dostałem od Krisa air-maxy, bo jak stwierdził, nie wiedział co mi kupić. Prawda była taka, że cały czas nadawałem o jednym modelu, ale byłem zbyt biedny, by go kupić. Podjąłem się nawet pracy dorywczej i wytrzymałem w niej aż trzy miesiące. Jednakże, moje plany w piękny sposób zmienił Wu, za co do dzisiaj jestem mu wdzięczny, bo kasę wydałem na zakupy. Stanąłem przed lustrem i ułożyłem dokładnie włosy. Użyłem swojego ukochanego Axe czekoladowego i stwierdziłem, że jestem gotowy. Wziąłem podręczny plecak i wpakowałem do niego piżamę, ciuchy na zmianę oraz swojego pluszaka. Tak spałem z pluszakiem. W sumie, to co w tym złego? No nic.
Dochodząc do domu Laya usłyszałem głośną muzykę. A więc jednak się nie myliłem co do liczby osób. Nie pukając, wszedłem do środka i pierwsze co zrobiłem, to poszedłem na górę, chowając w jego pokoju ciastka i własne rzeczy. Wpadłem na Baekhyuna, który przyszedł chwilę przede mną. Jego wygląd naprawdę przyciągał wzrok i sprawiał, że ten dzieciak wyglądał bardzo seksownie.. Pokręciłem głową do swoich myśli i zszedłem na dół przywitać się z właścicielem domu. Lay bawił się w najlepsze na samym środku parkietu, obściskując się z jakąś ładną dziewczyną. Wzruszyłem ramionami i wziąłem ze stolika jedną z butelek wódki. Nie planowałem się ograniczać, chciałem zapomnieć. Ból w mojej klatce piersiowej zwiększał się z każdym łykiem. Nie chciałem tego. Tylu ludziom musiałem spieprzyć życie. Tyle razy musiałem po prostu coś spierdolić. Na to nie było rady, mogłem jedynie udawać, że nie mam o niczym pojęcia. Ale każda osoba jaką uderzyłem, przezwałem czy zrobiłem cokolwiek innego zasługiwała na litość, a ja jej nie okazywałem, tak jak nie okazano mi jej tamtego dnia. Lekko zraniony zauważyłem, że butelka jest już pusta. Moje gardło cholernie paliło, a w głowie poczułem pierwsze zawroty. Kątem oka dostrzegłem pana mam-seksowny-tyłek-ale-na-osiemdziesiąt-procent-nie-jestem-gejem-chociaż-mój-strój-wskazuje-na-co-innego. Cholera, nadawałem mu coraz to dłuższe ksywki. Zignorowałem go i sięgnąłem po butelkę z Jackiem Danielsem. Hej, Jack, może ty mnie przelecisz tej nocy? pomyślałem, sącząc alkohol z butelki. Poczułem na sobie współczujące spojrzenia. Wkurwiło mnie to, więc każda osoba, która wpatrywała się we mnie jak sroka w gnat, natychmiast odwracała wzrok. Właściwie ich rozumiałem. Lay zaprosił mnie na imprezę, co mogło skutkować jego towarzyskim samobójstwem. Chociaż nie znałem tych ludzi, to wiedziałem, że większość ludzi zna Jjonga i kiedyś dostało tego pieprzonego sms’a z tym zdjęciem. Lekko się chwiejąc, usiadłem w “zacisznym” kącie w domu, skulony do pozycji embrionalnej i przyciskałem do siebie butelkę z trunkiem. Chwilę potem dosiadł się do mnie ten chłopak. Musiał być nieźle wstawiony, bo próbował być dla mnie miły. Ale i tak ostatecznie nazwał mnie dupkiem. Z jego wywodu zrozumiałem, że ma na imię Kai oraz ma chorą psychicznie siostre, którą kocha i boi się o nią. Czarnowłosy gadał bez opamiętania, po pewnym czasie zamykając się oraz najwyraźniej czekając na historię mojego życia. Język rozwiązał mi się natychmiast, co mnie niesamowicie zdziwiło, bo nigdy nie opowiadałem nikomu tego, co mi się przytrafiło. Oczywiście musiałem się rozpłakać. Nawet nie wiem kiedy znalazłem się na kolanach Kai'a, wtulony w jego tors i uspokojany przez jego głaskanie. Nie pamiętam momentu, w którym znaleźliśmy się zamknięci na klucz w pokoju gościnnym na piętrze. Chłopak przycisnął mnie do ściany, przeklinajac cicho moje spodnie. Poczułem jego usta na swoich, a następnie jego kolano między moimi nogami. Jęknąłem cicho, otwierając usta, z czego tamten skorzystał. Nieśmiało trzymałem go za ramiona i pozwalałem jego dłoniom wędrować pod moją koszulką. Gdy jego noga wywarła większe parcie na moje krocze, odchyliłem głowe, dając mu dostęp do swojej szyi. Niechciane rumieńce wpełzły na moją twarz. Poczułem, jak Kai odrywa się od mojej szyi i chwile mi się przygląda.
- P-piękny - powiedział lekko już zachrypniętym głosem. Nie tak jak ty, skomentowałem to w myślach. Kai pozbył się mojej koszulki i rozpoczął gryzienie moich obojczyków oraz gładzenie boków dłońmi. Nie chcąc być biernym, pozbawiłem go górnej części garderoby. Sapnąłem. Zaawansował na sam szczyt mojej listy facetów, z którymi chciałem się przespać. Pomijając fakt, że on wcześniej na niej nawet nie widniał. Jęknąłem przeciągle, gdy złapał mnie przez materiał spodni za..
- Ahh... nghh... przestań - jęknąłem. Kai stał się bardziej zachłanny, a ja nie rozumiałem w ogóle dlaczego. W moim mniemaniu widział mnie jako dziwkę, więc posłusznie spuściłem głowę i dałem się chwilę później ciągnąć w stronę łóżka. Ręką popchnął mnie na bardzo wygodne łóżko i zjechał dłonią z mojej klaty do mojego rozporka.
- Chcę, żebyś choć raz poczuł się dobrze - powiedział ochrypłym głosem, ściągając ze mnie spodnie i bokserki. Leżałem na boku i zasłaniałem swojego penisa.
- Wierzę ci - zaskomlałem zarumieniony. Chłopak zrzucił ciuchy i zmienił moją pozycje, kładąc mnie na plecach i rozkładając mi lekko nogi. Położył się na mnie ocierając swoim przyrodzeniem o moje. Stęknąłem cicho. Jego usta znów całowały moje. Złapałem go za kark i przyciągnąłem jego ciało mocniej do siebie. Objął dłonią mojego członka i zaczął pompować. Myślałem, że zdechnę, więc wiłem się pod nim i jęczałem. Gdy byłem bliski on zabrał rękę i zsunął swoje bokserki. Rozszerzył mi nogi, a jedną z nich przerzucił sobie przez ramię, aby mieć lepszy dostęp do mojego wejścia. Zażenowany ukryłem twarz w dłoniach. Cholera, ten idiota ryje mi psychikę. Zabije go. Nie, zabije siebie. Boże, co ja wyprawiam. Poczułem, jak palcem zbiera sączący się ze mnie ejakulat i okrężnymi ruchami masuje mi wejście. Zawstydzony jeszcze bardziej odwróciłem twarz. Kai zachichotał.
- Co Cię tak… nghah… bawi...ahhh.. kretynie - wystękałęm zachrypniętym głosem. Kai wsadził we mnie jeden palec i posłusznie czekał, aż się przyzwyczaję. Gdy poczuł, że to ten moment, zaczął nim ruszczać, imitując pchnięcia. Jęczałem cicho. Chwilę potem dołożył drugiego . Patrzył na mnie. Poczułem się cholernie źle, kiedy wyjął ze mnie swoje palceje ze mnie. Nie chciałem tego. Podświadomie wypiąłem biodra do przodu. Cholera, moje ciało pragnęło więcej. Czy on wie jakie to cholerne uczucie podchodzących do lotu motyli, gorąca i otępienia jest irytujące? Ale wciąż potrzebuję więcej. Kai zaśmiał się i zebrał ręką ejakulat z mojego penisa, po czym wtarł we własnego. Rozchylił moje pośladki i po czułem go przy wejściu. Zadrżałem. Zapomniałem jak się oddycha, gdy wszedł we mnie. Ten cholerny…
- Anghhh…K-Kai…-wyjęczałem na głos, nie zdając sobie z tego sprawy. Przyłożyłem palce do ust. On się we mnie poruszał. Cholera. Cholera. Nie potrafiłem już kontrolować wydobywających się ze mnie dźwięków. Próbowałem zagryzać i ssać palce, co miało skutek odwrotny, bo tylko podniecaliśmy się bardziej. Kai złapał moją rękę i ją pocałował, po czym bez zbędnych ceregieli brutalnie mnie pocałował. Koniec końców, doszedłem, a on zaraz za mną. Kiedy wypełniło mnie ciepło, wiedziałem, że to był on. Alkohol zrobił swoje i potem zasnąłem.
Rano obudził mnie Lay. Cholera, łeb bolał mnie tak, że chciałem krzyczeć. Jak ja się, do chuja pana, znalazłem w tym pokoju? W piżamie? Spróbowałem wstać, co zakończyło się cholernym bólem tyłka.
- Jak ja się tu znalazłem? - zapytałem, chwiejnie idąc w stronę łazienki. Lay poklepał mnie po plecach.
- Zalałeś się w trzy dupy. Kai Cię znalazł i położył spać - pytająco spojrzałem na swoją piżamę, ale to już przemilczeliśmy. Cały weekend spędziliśmy na oglądaniu filmów i jedzeniu moich ciastek. Baekkie zaproponował mi swojego kumpla jako korepetytora z matmy, bo jak stwierdził, sam nie nadrobie dwóch miesięcy.
- No i co w związku z tym? Dobry jest jakiś? - Chłopcy spojrzeli po sobie. Kris puknął mnie w czoło jakbym urwał się z choinki i paradował po domu Lay'a zakryty samym łańcuchem choinkowym. Spojrzałem na nich pytająco.
- I ty uczęszczasz do naszej szkoły drugi rok? Kim Jongin jest zawsze w pierwszej piątce na egzaminach - burknął. Boże, nic mi nie mówiło to nazwisko. Dla mnie to tylko jakiś kujon.
Westchnąłem głośno i wróciłem do pałaszowania ciastek.
--------------
Zbetowane przez: Shensheu <3
GAMSAHAMNIDA OPPA! ~
Jak miło, wchodzę, a tu drugi rozdział. Tylko dlaczego taki krótki?
OdpowiedzUsuńPierwsze, co rzuciło mi się w oczy - powtórzenia.
1. "[...] dałem się chwilę później ciągnąć w stronę łóżka. Ręką popchnął mnie na bardzo wygodne łóżko [...]" - "łóżko"
2. "Kai wsadził we mnie jeden palec i posłusznie czekał, aż się przyzwyczaję. Gdy poczuł, że to ten moment, zaczął nim ruszczać, imitując pchnięcia. Jęczałem cicho. Chwilę potem dołożył drugiego palca. Patrzył na mnie. Poczułem się cholernie źle, kiedy wyjął ze mnie swoje palce" - "palec"
3. "Kai złapał moją rękę i ją pocałował, po czym bez zbędnych ceregieli brutalnie mnie pocałował." - "pocałował"
Idziemy dalej - dwie kropki zamiast trzech, czyli tzw. wielokropka: " Jęknąłem przeciągle, gdy złapał mnie przez materiał spodni za..
- Ahh.. nghh.. przestań - jęknąłem."
+ jeszcze jedno: "- Anghhh…." - nie ma czegoś takiego jak cztery kropki. Może być albo jedna, albo trzy.
Next, trochę nielogiczne, przynajmniej ja tego nie zrozumiałam: " [...] powiedział ochrypłym głosem, ściągając ze mnie spodnie i bokserki", a zaraz potem znowu: "Gdy byłem bliski on zabrał rękę i zsunął bokserki". Czyli mam rozumieć, że dwa razy ściągnął mu bokserki? Rozumiem, co miałaś na myśli, ale można dojść do takiego wniosku.
Dalej: błąd w dialogu. "- No i co w związku z tym? Dobry jest jakiś? - chłopcy spojrzeli po sobie." - słowo "chłopcy" powinno zaczynać się wielką literą, ponieważ zdanie "chłopcy spojrzeli po sobie" należy do tła dialogowego, czyli opisu otoczenia, w którym znajdują się bohaterowie.
"- I ty uczęszczasz do naszej szkoły drugi?" - nie zrozumiałam tego zdania, ale być może zabrakło tutaj przecinka po "szkoły".
"Podjąłem się nawet pracy dorywczej i wytrzymałem w niej, aż trzy miesiące" - tutaj CHYBA nie powinno być przecinka przed "aż". Chyba, bo nie dam sobie uciąć głowy.
Ogółem fajnie opisane, spodobało mi się. Mam nadzieję, że następny rozdział ukaże się dość szybko.
I małe pytanko - skoro Shensheu to kobieta, a ty też jesteś kobietą (chyba że się mylę, to przepraszam za błąd) to nie powinno być "eonni" zamiast "oppa"?
Błędy poprawiłam, dziękuję za wytknięcie.
UsuńJuż wyjaśniam: Shensheu jest tomboyem i sama stwierdziła, że woli jak zwracam się do niej Oppa ^^
Cóż,tak odpowiadając odnośnie betowania, to wybacz, że nie zwróciłam większej uwagi na niektóre inne błędy, ponieważ z reguły z kropkami i powtórzeniami sama mam niekiedy problem, ale nad tym pracuje. O kropkach już wiem, a nad powtórzeniami dzisiaj pracuję z koleżanką. Wychodzi mi całkiem nieźle. Takie wytknięcie błędów to też dobra lekcja dla mnie.
UsuńCo do rozdziału, nie będę pisać o tym, że mi się podoba, a to głównie dlatego, że Kai był mniej ciotowaty, niż w poprzednim. No i Kyungsoo, ach, on mnie po prostu powala swoim zachowaniem.
Pozdrawiam Cię, dongsaeng.
.. tak, nawet wyżej musiałam się powtórzyć. Tragedia. XD
UsuńJak czytałam, te powtórzenia, jakoś za bardzo się nie rzucały w oczy, może dlatego beta ich nie zauważyła. Nie utrudniało to na pewno czytania.
OdpowiedzUsuńJak zaczęłam czytać, to ogarnęło mnie takie WTF. Czy ja nie przeczytałam jakiegoś bonusu pomiędzy 1 a 2? Bo nie ogarniałam, o co chodzi i dlaczego taki przeskok. No, ale to ja, sołł, można się spodziewać wszystkiego XD Jak już sobie ogarnęłam to było OK.
Nie wiem czemu, ale jakoś tak uważam, ze mogłabyś trochę rozwijać opisy sytuacji. W sensie np. tutaj opisać bardziej tą imprezę, bo my wiemy tylko co się dzieje wokół Kyungsoo.
A teraz co do fabułki *-*
Jestem ciekawa tego, jak będzie się zachowywać Kai jak zobaczy, że ma pomagać Soo. Bo chyba tez był nawalony w nocy? No nie? CHOCIAŻ NIE! Przecież go potem przebrał i w ogóle... Chłopcy, to pewnie nawet nie wiedzą, że kaisoo się przespali. Taka ołkłord situejszyn.
Jeśli chodzi o impreze. Nie opisywałam jej , bo pokazywałam ją z punktu widzenia Soo, który już nie za bardzo ogarniał XD.
Usuń(Jak się wypiło całą butelkę wódki i popiło się to Whiskey to wiesz XDDDDDD).
I tak, chłopaki nie wiedzą o nocy pełnej wrażeń w wykonaniu KaiSoo. :)