sobota, 11 stycznia 2014

{ Twofaced } R3: Onew (zbetowane przez: naleśnik)

Jak powinienem określić siebie? Nie byłem pewny tego, co się ze mną działo. Czułem niesamowitą ulgę. To tak, jakby ktoś zdjął ze mnie połowę mojego brzemienia. Ból nie doskwierał już tak jak wcześniej. Jednakże moja natura też się zmieniła. Sam zauważałem zmiany w swoim zachowaniu.
Wpatrywałem się obecnie w Baekhyuna, który na siłę próbował mnie karmić. Jęknąłem przeciągle, czując jak, nacisnął mi pałeczkami na gardło. Skorzystał z okazji i wepchnął mi jedzenie w usta. Warknąłem cicho.
- Ouch, ktoś tu ma zły humorek - zażartował. Obrażony jedynie odwróciłem wzrok i poprawiłem się na parapecie. Chciałem wstać, ale czułem się niesamowicie dziwnie, więc szybko zrezygnowałem z tego pomysłu. Powróciłem do obserwacji jedzącego Baekhyuna, Laya, Krisa i Tao. Jako jedyny nie jadłem.
W pewnym momencie poczułem na sobie czyjeś spojrzenie, więc zmieniłem pozycję tak, by ukradkiem sprawdzić kto to. Otworzyłem szeroko oczy i prawie nie spadłem z parapetu widząc, że to ten nieznajomy chłopak, którego pobiłem. Może szykuje zemstę? Nie wiedziałem. W mojej głowie toczyła się pierdolona wojna. Z jednej strony chciałem do niego podejść i krzyknąć “Co się kurwa gapisz, leszczu?”, a z drugiej zaś miałem ochotę wstać i uciec. Coś nie tak było z jego spojrzeniem. Zmieniło się. Nie było już taki przerażone i zagubione jak ostatnim razem. Teraz było władcze i zdeterminowane. Przełknąłem głośno ślinę i wróciłem do obserwacji chłopaków.
- Myślałem, że możemy się gdzieś wybrać na miasto - jęknął Lay, gdy Tao ponownie wykręcał się treningiem wushu. Kris spojrzał na młodszego i szturchnął go w ramię z uśmiechem zimnego gościa z miasta.
- Przecież treningi masz we czwartki, Pando. Pojedziemy do jakieś knajpki, będzie fajnie - Huang z ociąganiem przytaknął, na co Baek klasnął w dłonie.
- No to widzimy się u mnie w piątek po lekcjach. Dlaczego? Bo mieszkam najbliżej szkoły - powiedział, uśmiechając się szeroko, a ja wywróciłem oczami.

Wchodząc do sali, poczułem na sobie ciężkie spojrzenia. Ludzie z klasy nie przepadali za mną, a ja za nimi, więc w sumie to zdziwiłem się, że tak otwarcie okazują mi swoją niechęć. Usiadłem na swoim miejscu i z obojętnym nastawieniem wyjąłem słuchawki oraz telefon. Musiałem przesłuchać jeszcze raz piosenki, która odrywała mnie od rzeczywistości. Nacisnąłem play i wsłuchałem się w pierwsze nuty “Black Pearl”. Chciałem uciec, a ona mi pomagała. Nie czując wstydu podwinąłem dumnie rękawy koszuli. Pomimo szram, wciąż byłem groźny. Niczym rozwścieczony kocur. Chciałem, aby tak mnie postrzegali. Uśmiechnąłem się do swoich myśli. Dla niektórych wciąż byłem ummą, bez której nie dali by sobie rady. Obejrzałem się i natknąłem się na to pełne ciekawości spojrzenie. Pan
Nie-Wiem-Kim-Jesteś-Ale-Masz-Seksowne-Usta wlepił we mnie swój wzrok, jakbym był zwierzęciem w zoo. Dumnym, dzikim i jeszcze nieposkromionym lwem w klatce. Pokazałem mu delikatnie język i wróciłem do słuchania muzyki. Nie zauważyłem, kiedy wszedł do klasy nauczyciel. Do momentu, aż z uszu zostały mi wyszarpane słuchawki, spojrzałem wyzywająco przed siebie. Pan Suho…
- No, mój drogi, wiem, że mój przedmiot to muzyka, ale to nie pozwala ci słuchać na nim tandetnych piosenek - powiedział, uśmiechając się ciepło. Ten człowiek był niesamowity. Z szerokim i grzecznym uśmiechem na ustach był w stanie powiedzieć ci najgorsze rzeczy. Uwielbiał dawać kary i ja doskonale o tym wiedziałem.
- Powinienem Ci dać karę… - Mówiłem? Poprawiłem się i schowałem telefon wraz ze słuchawkami. Pewnie da mi coś w stylu ścierania tablicy przez najbliższy miesiąc i…
- No to mam idealną karę dla Ciebie! W przyszłym miesiącu w szkole jest organizowany konkurs talentów, a w klasie są dwie osoby, które chciałbym wystawić - powiedział. Pieprz się, Suho. Nie zaśpiewam przed całą szkołą.
- Ty i pan Kim Jongin - stwierdził. Rozejrzałem się po klasie, napotykając niezbyt zachwycone spojrzenie chłopaka. Uczniowie klepali chłopaka po plecach mówiąc głośno jak mu współczują współpracy z kimś tak brutalnym i głupim jak ja. Heh, Ci ludzie… gdyby wiedzieli jak bardzo się mylą. Zrezygnowany wróciłem do słuchania nauczyciela. Do końca dnia raczej nie było niespodzianek.

- Martwię się - Baekhyun poklepał mnie po plecach, jednakże nie był chętny, aby wytłumaczyć mi dlaczego się martwi. Poczułem jak jego drobne ramiona oplatają się wokół mojej szyi. Poczułem ból psychiczny, związany z jego dotykiem. Aish, pali. Nie toleruję dotyku i on doskonale o tym wiedział, jednak były momenty, w których nie mógł się powstrzymać. Syknąłem z bólu.
- Przepraszam, zapomniałem - puścił mnie i wrócił do opierania się o szafkę.
- Nic się nie stało, Baekkie. U takich chujów jak ty to normalne - burknąłem. Chłopak zaśmiał się serdecznie i posłał mi ciepły uśmiech. Skierowaliśmy się w stronę wyjścia ze szkoły.
- Wpakowałem się w jedno wielkie gówno, umma - powiedział, kręcąc głową i nie dowierzając swojej własnej głupocie, a ja prychnąłem.
- Jakie niby kłopoty, dzieciaku? - zapytałem. Baek ucichł.
Gdy znaleźliśmy się na boisku szkolnym, świat przestał dla mnie istnieć. Wewnętrzny ból rozsadził moją pierś, głowa jakby nie była przytwierdzona do ciała, a ono płynęło w wodzie. Złapałem się za głowę. Poczułem, że mi nie dobrze. Ta twarz, która zniszczyła mi życie. Ta osoba, która zepchnęła mnie z krawędzi rozpaczy do agonii i szaleństwa. Ten człowiek, który pokazał mi światło nocnego miasta, zamykając pierdolone drzwi do światła dziennego. Tamten ból to ballada w porównaniu z tym, co poczułem w tamtej chwili.
Krzyknąłem i zacząłem biec tak szybko jak tylko byłem w stanie. Słyszałem za sobą krzyki Baekhyuna, który usilnie próbował mnie dogonić. Nie starałem się zwolnić, dodałem tępa. Nie czułem zmęczenia, adrenalina mi podskoczyła. Nie krzyczałem, po prostu biegłem. Prawie, że płynąłem w powietrzu. Chciałem utonąć. Niczym wariat wleciałem do najbliższego sklepu, czekając, aż Byun mnie dogoni. Gdy tylko dotarł do sklepu złapałem go za ramię i roztrzęsiony wciągnąłem do środka. Wyglądałem jak ćpun na odwyku i tak właśnie się czułem. Kurwa, a było tak kurwa dobrze. Nie! Ten popierdoleniec musiał to spieprzyć. Ja pierdolę, nie wierzę. Oddam świat za żyletkę.
Baekhyun przytulił mnie mocno do siebie i głaskach moją głowę. Pozwolił mi płakać. Pozwolił nam upaść i płakać. Tylko tego potrzebowałem.

Do domu wróciłem około godziny dwudziestej trzeciej, więc zamiast zatroskanego “Gdzie byłeś synku?” odpowiedziała mi głucha cisza. To nawet lepiej ze względu na mój wygląd. Podpuchnięte oczy, usta zagryzione do krwi. Wyglądałem, jakbym się z kimś bił. Nie chciałem pokazywać im się w takim stanie.
Skierowałem się do pokoju i zamknąłem za sobą drzwi do pokoju.
Dalej, kurwa, dasz radę.
Sięgnąłem po żyletkę, leżącą na mojej szafce nocnej.

Jesteś pierdolonym skurwielem, nie zasługujesz na życie.

Ostatkami trzeźwego umysłu dopuściłem myśl o zdjęciu bluzki. Chwilę potem leżała na ziemi.

Jesteś niczym. Jesteś tylko pierdolonym śmieciem wśród lśniących ludzi.

Zimne ostrze zetknęło się z moją skórą na brzuchu.

Ty jebane ścierwo, zrób to! I tak nikomu na tobie nie zależy.

Próbowałem opanować silne drżenie ręki i pociągnąłem szybko, starając się nie krzyczeć. Ciepła krew spłynęła po mojej lodowatej skórze.

To za mało. Za mało dla takiego pierdolonego chuja.

Kolejny raz pociągnąłem żyletką, tworząc ogromny X na moim boku.

Jak ja w ogóle śmiem się pokazywać ludziom? Jestem tylko pieprzonym gównem. Kurwa, dlaczego ja?! Kim ja jestem?! Dlaczego istnieje?!

Ciąłem się coraz intensywniej, hamując łzy. W końcu cisnąłem żyletką przed siebie i rozpocząłem bicie się pięściami po nogach, brzuchu i głowie. Gdy to nie dało zamierzonego efektu rozpocząłem rzucanie się na chropowate ściany. W spokoju zostawiłem tylko twarz. Tylko ją.
Zmęczony opadłem na podłogę i pozwoliłem swojemu ciału się uspokoić. Nie miałem nawet siły przyjrzeć się efektowi mojego ataku, więc zasnąłem.

Rano podszedłem do swojego lustra, przyglądając się ranom. Miałem nieodpartą ochotę, aby je polizać i spróbować własnej krwi. To był taki mój rytuał. Jednakże nie dane mi było go wykonać z powodu umiejscowienia ran. Westchnąłem i zacząłem szykować się do szkoły.

Tao wpatrywał się we mnie badawczym wzrokiem. Chciałem po prostu podejść do szafki, jednakże ten walnął mną o nią i silnym szarpnięciem podniósł moją koszulę. Przejechał po lekko zabliźnionych ranach i włożył zakrwawiony palec do ust.
- Cholera, umma, są świeże. Co się stało? - zapytał. Ah, kurna, ten dzieciak jest dla mnie za silny. Westchnąłem ciężko i schowałem koszulę z powrotem w spodnie.
- Nic - burknąłem i skierowałem się w stronę klasy. Tao mocnym szarpnięciem powstrzymał mnie, znów przygniatając do szafki. Uderzył w jedną swoją pięścią, zostawiając na niej delikatne wgniecenie.
- Umma, wiesz doskonale, że byłem tam wtedy. Mnie nie musisz się obawiać. Mnie nie musisz się wstydzić. Jeśli ten dupek znów Cię skrzywdził… Ja mu nie podaruję - powiedział, powstrzymując łzy i odszedł. Sam ledwo sobie z tym radziłem, to jak miałem w to pakować takiego gnojka jak Huang? Nie chciałem nawet o tym myśleć.
Zrezygnowany udałem się w stronę klasy. Czułem na sobie te drwiące spojrzenia i nieme wyzwiska. Czy żyłem w iluzji? Usłyszałem tą piosenkę. Słowa nie był ważne. I… See the lights. Ta piosenka niszczyła mi psychikę. Dzięki niej odpływałem. Mimowolnie udałem się za wyimaginowanym dźwiękiem i wparowałem do klasy, widząc kartkę na swojej ławce.

Znam twoją przeszłość.

Zadrżałem, lecz twarz szybko mi stężała. Rzuciłem agresywnie plecak i usadowiłem się na krześle. To jest, kurwa, jakiś żart! Oni wszyscy wracają jak bumerang. Chciałem uciec. Chciałem biec tak jak wczoraj. Chciałem zanurzyć się w tym rytmie. Chciałem śpiewać. Śpiewaj. Uciekaj. Krzycz. To moja pierdolona wojna. Nie przegram z marionetkami popieprzonego systemu. Jestem żołnierzem przyszłości. Jestem wyzwolony. Jestem, prawda?
Do klasy wkroczył beztrosko Jongin. Powitał wszystkich z uśmiechem, po czym zwrócił swój wzrok na mnie i drgnął. Uśmiech nie schodził mu z twarzy, ale czułem jego ukradkowe spojrzenia. Czego on mógł chcieć?

Po lekcjach grupą poszliśmy do Baekhyuna. Tao zręcznie unikał tego, co stało się tego ranka, a ja jakoś nie chciałem, aby wyszło na światło dzienne to, że dostałem ataku dzień wcześniej. Rozejrzałem się po ich twarzach. Dziękowałem im za nieroztrząsanie tematu. Potrzebowałem tego. Wiedziałem, że jestem tylko ciężarem. Właśnie… Powoli zacząłem zwalniać, idąc coraz ciszej i modląc się, aby nikt mnie nie usłyszał. Gdy byłem dostatecznie daleko, odwróciłem się i odszedłem. Tak jak podejrzewałem, nikt nie zauważył.

Po piętnastominutowym spacerze wpadłem na przystojnego mężczyznę. Uprzejmie go przeprosiłem, jednakże on złapał mnie za rękę i powiedział.
- Słuchaj, dzieciaku, czy mogę ci się wygadać? - spojrzałem na niego jak na kretyna, ale doskonale wiedziałem, że łatwiej wypowiedzieć wszystko to, co się czuję komuś, kogo się kompletnie nie zna, niż przyjaciołom. Z pokerową twarzą przytaknąłem, wyjmując słuchawki z uszu. Zaprosił mnie na kawę i powiedział, że nazywa się Lee Jinki.  Kazał mi nazywać się Onew. Był wysoki, miał brązowe włosy i oczy tego samego koloru. Jego głos był… mleczny. Działał kojąco na moje nerwy.
Spędziliśmy na kawie dobre dwie godziny, a ja dowiedziałem się o nim naprawdę dużo. Pod koniec naszego spotkania wręczył mi swój numer telefonu, mówiąc, że mam się odezwać, jak trafię do domu.
Z kafejki od razu skierowałem się do mieszkania Baekhyuna.
Zapukałem. Drzwi otworzyły się prawie natychmiast, a ja zostałem wciągnięty do pomieszczenia i przyciśnięty do ściany przez parę wielkich rąk.
- GDZIEŚ TY, DO CHOLERY, ZNIKNĄŁ?! - wydarł się Tao, gdy Baekhyun zamykał drzwi. Wpatrywałem się w niego tępo. Muszę ich w końcu od siebie odsunąć. Nie chciałem ich ranić. Uśmiechnąłem się drwiąco.
- W ciekawsze miejsce niż jakaś zasrana restauracja na, którą mnie nie stać - To nie tak, Tao. Nie słuchaj mnie, wiesz, że kłamię. Widziałem ból w jego oczach.
- O czym ty mówisz u… - przerwałem mu, czując, że uścisk na kurtce zelżał.
- Nie nazywaj mnie swoją, kurwa, ummą, bo nią nie jestem! - wrzasnąłem i wyrwałem mu się. Chwilę potem dostałem swoim plecakiem po twarzy, prawdopodobnie od Laya.
Wyszedłem “wściekły” i podążyłem w stronę swojego domu. Nie. Nie chciałem wracać. Nie dzisiaj. Wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem pod podany numer.
- Onew? Zrobiłem coś głupiego - rozpłakałem się.

5 komentarzy:

  1. Przez te spojlery dzisiejsze zmieniłam zdanie na temat Onew... a po tym rozdziale myślałam o nim coś innego ;;
    (nie chcę spojlerować innym, więc nie piszę o co mi chodzi dokładnie.. ale Ty i tak powinnaś wiedzieć)
    Także masz za to ode mnie h8 <3

    Pisz ten 4 rozdział kochanie, bo wiem gdzie mieszkasz. :')

    OdpowiedzUsuń
  2. "Jęknąłem przeciągle, czując jak nacisnął mi pałeczkami na gardło" - przecinek po "jak", ponieważ nie jest to porównanie.
    "- Ouch, ktoś tu ma zły humorek. - zażartował." - bez kropki po "humorek".
    "Obrażony jedynie odwróciłem wzrok i odepchnąłem się delikatnie od krzesła. Chciałem wstać, ale czułem się niesamowicie dziwnie, więc szybko zrezygnowałem z tego pomysłu." - "odepchnąłem się od krzesła"... jeżeli na nim siedział, jak mógł się odepchnąć? Chyba "odepchnąłem się od stołu".
    "Otworzyłem szeroko oczy i prawie nie spadłem z parapetu widząc, że to ten nieznajomy chłopak, którego pobiłem" - jak można "prawie nie spaść"?
    " Myślałem, że możemy się gdzieś wybrać na miasto. - jęknął Lay, gdy Tao ponownie wykręcał się treningiem wushu." - bez kropki po "miasto".
    "- No to widzimy się u mnie w piątek po lekcjach. Dlaczego? Bo mieszkam najbliżej szkoły. - powiedział, uśmiechając się szeroko, a ja wywróciłem oczami." - bez kropki po "szkoły"...
    "Wchodząc do klasy, poczułem na sobie ciężkie spojrzenia. Ludzie z klasy nie przepadali za mną [...]" - powtórzenie "klasy".
    "Usiadłem na swoim miejscu z obojętnym nastawieniem wyjąłem słuchawki i telefon." - zabrało Ci "i" po "miejscu", a zamiast tego drugiego "i" wstawiłabym "oraz".
    "Musiałem przesłuchać jeszcze raz piosenki, która odrywała mnie od rzeczywistości. Nacisnąłem play i wsłuchałem się w pierwsze nuty “Black Pearl”. Chciałem uciec, a ta piosenka mi pomagała. " - powtórzenie "piosenka".
    "- No, mój drogi, wiem, że mój przedmiot to muzyka, ale to nie pozwala ci słuchać na nim tandetnych piosenek. - powiedział, uśmiechając się ciepło. " - bez kropki po "piosenek".
    "- No to mam idealną karę dla Ciebie! W przyszłym miesiącu w szkole jest organizowany konkurs talentów, a w klasie są dwie osoby, które chciałbym wystawić. - powiedział. Pieprz się, Suho. Nie zaśpiewam przed całą szkołą.
    - Ty i pan Kim Jongin. - stwierdził. Rozejrzałem się po klasie, napotykając niezbyt zachwycone spojrzenie chłopaka. Uczniowie klepali chłopaka po plecach mówiąc głośno jak mu współczują współpracy z kimś tak brutalnym i głupim jak ja. " - bez kropek po "wystawić" i "Jongin", powtórzenie "chłopaka" i "kara" (nie umieściłam tego w cytacie, ale się powtarza).
    "- Przepraszam, zapomniałem. - puścił mnie i wrócił do opierania się o szafkę.
    - Nic się nie stało, Baekkie. U takich chujów jak ty to normalne. - burknąłem." - bez kropki po "normalne", a "puścił" wielką literą.
    "- Wpakowałem się w jedno wielkie gówno, umma. - powiedział, kręcąc głową i nie dowierzając swojej własnej głupocie, a ja prychnąłem." - bez kropki po "umma".
    "Wewnętrzny ból rozsadził moją pierś, głowa jakby nie była przytwierdzona do ciała, a ono płynęło w wodzie. Złapałem się za głowę. " - powtórzenie "głowa".
    "Ten człowiek, który pokazał mi światło nocnego miasta, zamykając pierdolone drzwi do światła dziennego." - powtórzenie "światła".
    "Prawie, że płynąłem w powietrzu." - tu jest wyjątek, nie powinno być przecinka przed "że". A przynajmniej tak mi się wydaje.
    "Niczym wariat wleciałem do najbliższego sklepu, czekając, aż Byun mnie dogoni. Gdy tylko dotarł do sklepu złapałem go za ramię i roztrzęsiony wciągnąłem do środka. " - powtórzenie "sklep".
    "Baekhyun przytulił mnie mocno do siebie i głaskach moją głowę." - głaskał*
    " Dlaczego istnieje?!" - istnieję*
    "Nie miałem nawet siły spojrzeć na ściany, więc zasnąłem." - okej, nie rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Rano podszedłem do swojego lustra, przyglądając się ranom. Miałem nieodpartą ochotę, aby je polizać i spróbować własnej krwi. To był taki mój rytuał. Jednakże nie dane mi było go wykonać z powodu umiejscowienia ran." - powtórzenie "rana".
      "- Nic. - burknąłem i skierowałem się w stronę klasy." - bez kropki po "nic".
      " Ja mu nie podaruję. - powiedział, powstrzymując łzy i odszedł. " - bez kropki po "podaruję".
      "Usłyszałem tą piosenkę." - tę*
      "Usłyszałem tą piosenkę. Słowa nie był ważne. I… See the lights. Ta piosenka niszczyła mi psychikę. " - powtórzenie "piosenka".
      "To jest, kurwa, jakiś żart" - tutaj mogłaś nie używać przecinków, ale to raczej nie jest błędem, jeżeli "kurwa" jest wyrażeniem wtrąconym.
      "Powitał wszystkich z uśmiechem, po czym zwrócił swój wzrok na mnie i drgnął. Uśmiech nie schodził mu z twarzy, ale czułem jego ukradkowe spojrzenia" - powtórzenie "uśmiech".
      "ale doskonale wiedziałem, że łatwiej wypowiedzieć wszystko to, co się czuję komuś, kogo się kompletnie nie zna, niż przyjaciołom." - czuje*
      "Zaprosił mnie na kawę i powiedział, że nazywa się Lee Jinki. Kazał mi nazywać się Onew. " - powtórzenie "nazywa".
      "- GDZIEŚ TY, DO CHOLERY, ZNIKNĄŁ?! - wydarł się Tao, gdy Baekhyun zamykał drzwi. Wpatrywałem się w niego tępo. Muszę ich w końcu od siebie odsunąć. Nie chciałem ich ranić. Uśmiechnąłem się drwiąco.
      - Z kimś ciekawszym od was. - To nie tak, Tao. Nie słuchaj mnie, wiesz, że kłamię. Widziałem ból w jego oczach." - Tao się pyta, GDZIE, a nie z KIM zniknął. Nielogiczne.
      "- Onew? Zrobiłem coś głupiego. - rozpłakałem się." - bez kropki po "głupiego".

      Dobra, koniec, nareszcie. Co się z Tobą stało? I betą? Nie wiem, słowniki się gdzieś zapodziały? T_T Dialogi leżą, kuleją i Bóg jeden wie, co jeszcze robią. Powtórzenia - nie skomentuję, przepraszam. Zmęczyło mnie pisanie tego komentarza.
      Pod kątem dziejących się wydarzeń nie ocenię, bo błędy całkowicie mi to uniemożliwiły.
      A to masz wkuć na pamięć, żebym nie musiała patrzeć na te kropki w dialogach: [ http://www.ekorekta24.pl/proza/130-interpunkcja-w-dialogach-czyli-jak-poprawnie-zapisywac-dialogi ]. Kieruję to zarówno do Ciebie, jak i Twojej bety.
      No i jeżeli uraziłam w jakikolwiek sposób, bo naprawdę, nie ręczę za siebie, kiedy widzę tyle błędów, to przepraszam T_T
      Hwaiting~

      Usuń
    2. Rozdział chaotyczny bo nie liczyła się w nim poprawność i nigdy na nią nie stawiałam. Chodzi mi o uczucia, które staram się przelać. Mogę to poprawić, nie widzę problemu, ale na pewno nie w tym tygodniu, z powodów osobistych. Potrafiłaś wyczuć emocje jakimi przytłaczany bohater? Bo ja je cholernie czułam gdy to pisałam. Pisałam na trzech piosenkach, więc klimat zmienia się drastycznie. Dziękuję za korektę, poprawię to wkrótce :)

      Usuń
  3. Cholera... to takie smutne. Uwielbiam to opowiadanie, wiesz? Ciebie również ^^ Tyle emocji, że sama to przeżywam jakbym nim była ;* życzę weny i pozdrawiam!~

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonany przez Shensheu